DRAMS APART nakłania do odpowiedzialnego korzystania z alkoholu i kieruje swoją ofertę napojów alkoholowych jedynie do osób pełnoletnich. Zastrzegamy sobie prawo do przeprowadzenia kontroli wieku.
Nieodpowiedzialne spożywanie alkoholu jest niebezpieczne dla zdrowia i nie przyczynia się do społecznej akceptacji - radzimy więc korzystać z niego z umiarem.
Whisky po sherry w typie współczesnym, bez wątpliwości! Słodycz ciężka, gęsta, typu lukrowego. Wata cukrowa. Mnóstwo namokniętych rodzynek. Kuwertura, bloki czekoladopodobne, prażone migdały. Brzoskwinie w syropie. Jest coś przyjemnie świątecznego w tym aromacie!
Są i elementy świeższe, mniej oczywiste. Skórka dojrzałej pomarańczy, nuty mentolowe, jest pewna rumowość, estragon, papier z chińskiej papeterii. No i skóra, taka na eleganckie torebki, nie na siodła. Warto wgryźć się w te niuanse, od razu robi się ciekawiej, pojawiają się wspomniane niespodzianki.
SMAK i FINISZ:
Początek słodki i deserowy, smażone powidła śliwkowe, pistacja, tiramisu - ale z dość intensywnym kontrapunktem tostowanej beczki, z posmakami węglowo-korzennymi, z przypieczonym (mocno!) jabłkiem. Ponownie flirtujemy z prażonymi orzechami, z czekoladą mleczną i gorzką - taką może 60% kakao? Odczuwalna jest oleistość, pełnia, chewy (jak to się mówi) ale jednocześnie profil pozostaje rześki: spora intensywność i dziarskość tego smaku!
Zmierzamy stopniowo w rejony i posmaki zaiste imbrykowe, teaninichowe – herbata, wędzona i także czerwona, głóg, akcenty czerwonych win wzmacnianych... Glenallachie, Aberlour, no i również Glenrothes ze słynnego rocznika 1997 – takie skojarzenia nasuwają się same.
W finiszu stopniowo buduje się spokojna węglowość, coraz wyraźniejsze kakao i pochód nut smolistych. Spokój po burzy... Pojawiają się kandyzowane owoce, wraca klimat świąteczny, przyjemny akcent piernika i nawet... klusek z makiem! Tak, są tu akcenty świeżo zagnieconego ciasta, zaznacza się interesująca organiczność, glukoza, echa lukrecji.
Trwa to akurat tyle, abyśmy zapragnęli ponownie „dorzucić do pieca” i wrócić do słodszej, początkowej strony tego profilu. Więc na co tu czekać?
PODSUMOWANIE i OCENA:
Jak na współczesną whisky – zdecydowanie spora, nieczęsto spotykana, złożoność. Żadnych jednowymiarowych jednoaktówek! Zmienność faz smaku także godna odnotowania.
Whisky przy tym energiczna, ekspresyjna, nieszczególnie też „wymagająca” – w smaku dzieje się dużo, szybko i dostatecznie wyraźnie, by cieszyła zmysły nawet mniej zaawansowanego fana.
Atutem są nawiązania do Glenrothesów z drugiej połowy lat 90-tych (oraz, w mniejszym stopniu, do najciemniejszych i najbardziej wytrawnych wersji z 1990), dzięki którym można poznać także bardziej już „klasyczną” (ha) stronę whisky z tej destylarni. Czuć jednak, że to propozycja jak najbardziej aktualna, dostrzegalne są symptomy specyfiki drewna z XXI wieku. Ale w takim wydaniu to nie przeszkadza i oby więcej tego typu bottlingów... Oldschoolowców pewnie nie przekona, ale dla „otwartego umysłu” whisky jak znalazł.
7/10 pkt. – podobnie, jak znaczna część whisky pochodzących z 1st fillowych beczek po sherry, warto dać jej pooddychać kilka tygodni w częściowo opróżnionej butelce, bo z czasem ewidentnie zyskuje na złożoności i klasie.
Podstawowe informacje
Szkocja
Speyside
Glenrothes
Brave New Spirits
The Cask Masters
single malt
19
2006
24.06.2025
22.05.2006
Oloroso butt
first fill sherry
6178
44
55.2
BNS001
Szczegóły z etykiety
Kupując teraz ten produkt otrzymasz 20 punktów lojalnościowych.
Twój koszyk wyniesie 20 punktów może być zamienione na jeden bon o wartości 2,00 €.
Whisky po sherry w typie współczesnym, bez wątpliwości! Słodycz ciężka, gęsta, typu lukrowego. Wata cukrowa. Mnóstwo namokniętych rodzynek. Kuwertura, bloki czekoladopodobne, prażone migdały. Brzoskwinie w syropie. Jest coś przyjemnie świątecznego w tym aromacie!
Są i elementy świeższe, mniej oczywiste. Skórka dojrzałej pomarańczy, nuty mentolowe, jest pewna rumowość, estragon, papier z chińskiej papeterii. No i skóra, taka na eleganckie torebki, nie na siodła. Warto wgryźć się w te niuanse, od razu robi się ciekawiej, pojawiają się wspomniane niespodzianki.
SMAK i FINISZ:
Początek słodki i deserowy, smażone powidła śliwkowe, pistacja, tiramisu - ale z dość intensywnym kontrapunktem tostowanej beczki, z posmakami węglowo-korzennymi, z przypieczonym (mocno!) jabłkiem. Ponownie flirtujemy z prażonymi orzechami, z czekoladą mleczną i gorzką - taką może 60% kakao? Odczuwalna jest oleistość, pełnia, chewy (jak to się mówi) ale jednocześnie profil pozostaje rześki: spora intensywność i dziarskość tego smaku!
Zmierzamy stopniowo w rejony i posmaki zaiste imbrykowe, teaninichowe – herbata, wędzona i także czerwona, głóg, akcenty czerwonych win wzmacnianych... Glenallachie, Aberlour, no i również Glenrothes ze słynnego rocznika 1997 – takie skojarzenia nasuwają się same.
W finiszu stopniowo buduje się spokojna węglowość, coraz wyraźniejsze kakao i pochód nut smolistych. Spokój po burzy... Pojawiają się kandyzowane owoce, wraca klimat świąteczny, przyjemny akcent piernika i nawet... klusek z makiem! Tak, są tu akcenty świeżo zagnieconego ciasta, zaznacza się interesująca organiczność, glukoza, echa lukrecji.
Trwa to akurat tyle, abyśmy zapragnęli ponownie „dorzucić do pieca” i wrócić do słodszej, początkowej strony tego profilu. Więc na co tu czekać?
PODSUMOWANIE i OCENA:
Jak na współczesną whisky – zdecydowanie spora, nieczęsto spotykana, złożoność. Żadnych jednowymiarowych jednoaktówek! Zmienność faz smaku także godna odnotowania.
Whisky przy tym energiczna, ekspresyjna, nieszczególnie też „wymagająca” – w smaku dzieje się dużo, szybko i dostatecznie wyraźnie, by cieszyła zmysły nawet mniej zaawansowanego fana.
Atutem są nawiązania do Glenrothesów z drugiej połowy lat 90-tych (oraz, w mniejszym stopniu, do najciemniejszych i najbardziej wytrawnych wersji z 1990), dzięki którym można poznać także bardziej już „klasyczną” (ha) stronę whisky z tej destylarni. Czuć jednak, że to propozycja jak najbardziej aktualna, dostrzegalne są symptomy specyfiki drewna z XXI wieku. Ale w takim wydaniu to nie przeszkadza i oby więcej tego typu bottlingów... Oldschoolowców pewnie nie przekona, ale dla „otwartego umysłu” whisky jak znalazł.
7/10 pkt. – podobnie, jak znaczna część whisky pochodzących z 1st fillowych beczek po sherry, warto dać jej pooddychać kilka tygodni w częściowo opróżnionej butelce, bo z czasem ewidentnie zyskuje na złożoności i klasie.
Bądź na bieżąco